Aktualności
"5zł misjom miesięcznie"
 |
|
|
Liczba wizyt od 24.11.2011

|
|
Poncjan Ngondwe |
PDF |
Email |
|
Poncjan Ngondwe – patron żołnierzy  Poncjan urodził się w Bulimo między 1847 a 1850 rokiem; należał do klanu Nyonyi. Gdy miał trzynaście lat, zaprowadzono go do królewskiego pałacu, gdzie został paziem Mutesa; pozostał na dworze aż do swej śmierci, służąc później Mwanga jako żołnierz. Ngondwe miał trudny charakter, choleryczny, mściwy i wyróżniał się jako członek królewskiej gwardii. Jednakże jego przyjaciele: Jakub Buzabaliawo, Bruno Serunkuma i Anastazy Bazzakuletta byli chrześcijanami i za ich pośrednictwem wszedł w kontakt z chrześcijaństwem; był stopniowo wprowadzany w prawdy wiary przez Andrzeja Kaggwa. Od tej chwili zaczął pracować nad sobą, zwalczać nienawiść i mściwość, i przygotowywał się do przyjęcia chrztu, co nastąpiło 18 listopada 1885 roku. Swe trudne obowiązki rekwirowania bydła dla króla spełniał kierując się sprawiedliwością i bezstronnością. Przy pewnej okazji został wtrącony do więzienia, ponieważ zabrał, zgodnie z otrzymanymi wcześniej rozkazami, parę zwierząt należących do Mukajanga, królewskiego kata. 26 maja Mukajanga miał wykonać rozkazy króla. Wydobył z więzienia Poncjana i powiedział do niego: - Kabnka polecił mi zabić wszystkich chrześcijan. Czy ty jesteś chrześcijaninem? - Rzeczywiście, jestem chrześcijaninem - odpowiedział Poncjan. Kat rozkazał związać go i zaprowadzić do patio, gdzie zebrano pozostałych skazanych. Zgodnie z wyrokiem Poncjan miał umrzeć w Namugongo, oddalonym o 28 kilometrów od Munyonyo; istniał jednak zwyczaj, by w czasie drogi zabijać niektórych skazanych. Konwój znajdował się jeszcze w Munyonyo, na placu królewskim i Poncjan odmówił marszu, mówiąc: - Powiedziałem wam, że jestem chrześcijaninem, zabijcie mnie tutaj!... Czyż śmierć nie jest taka sama tutaj i tam, gdzie macie mnie zaprowadzić? Mukajanga zbliżył się: - Czy ty należysz do tych, którzy się modlą? - Tak, ja się modlę! - Wyznajesz chrześcijaństwo? - Tak, wyznaję chrześcijaństwo! Mukajanga, nie mówiąc już nic więcej, przeszyl Poncjan włócznią i dobił go drugim uderzeniem. Czyniąc to, kat krzyknął: - Dziś moja włócznia wchodzi bez żadnego oporu. Męczennik, nie wydając żadnych jęków, osunął się na ziemię. Mukajanga następnie rozkazał, by ścięto mu głowę i wyrzucono ją w zarośla. Ciało Poncjana porzucono po drodze. Umarł 26 maja 1886 roku - miał wtedy trzydzieści osiem lat.
|
|